Więc tak jak obiecałam rozdział pojawia się przed sobotą, od razu mówię, że nie wiem czy do następnej soboty pojawi się next.
Proszę o chociaż jeden komentarz!
Proszę o chociaż jeden komentarz!
Rozdział dedykuję Caroline xx! Dziękuję kochana ze Twoje komentarze. Są dla mnie wszystkim Całuję mocno! 💜💞
➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖
* Po pokoju rozlała się jasność, a ja niemal nie dostałam zawału serca, kiedy przed sobą zobaczyłam Jade i Horana. Nie wiedziałam co robić. Patrzyłam na nich z niedowierzaniem.
- Co wy tu robicie? - wycedziłam przez zęby, opuszczając pistolet i chowając go za pasek od spodni.*
- Ja no.. Emmm... Szukam czegoś...- odpowiedziała Jade, jąkając się.
- Szukasz? Czego?- zapytałam - i co on tu robi?- dodałam po chwili, wskazując palcem na Horana.
- On mi pomaga- wyjąkała
- Hmmm, a od kiedy to ty i ten tutaj ze sobą rozmawiacie? A może ciebie Malik też przekabacił na swoją stronę,co?- wrknęłam w jej stronę.
- Ty już w to Malika nie mieszaj, on nie ma nic z tym wspólnego - rzucił Horan.
- Nie wtrącaj się, nie z tobą rozmawiam!- powiedziałam nieźle wkurzona. Przez chwilę zapanowała cisza.
Zaraz potem usłyszeliśmy skrzypienie. Pewnie Beck tu idzie. No pięknie, jeszcze tylko brakuje reszty tych baranów i będziemy w kąplecie.
- Co tu się dzieje, Luc?- zapytał mój przyjaciej, będąc jeszcze na schodach- O hej Jade, siema Horan.
- Możesz mi to wszystko wyjaśnić,Beck?- powiedziałam z nutką nadziei w głosie.
- To ty jej nie powiedziałaś? - krzyknął Beck w stronę Jade.
Ta tylko potrząsnęła głową i zagryzła wargę patrząc na niego.
- Chwila chwila, o czym mi nie powiedziałaś, i możecie mi do cholery wyjaśnić, co oboje tu robcie?- warknęłam w stronę przyjaciółki.
- Usiądź i uspokój się, już ci wszystko tłumaczę.- Jade machnęła ręką w stronę sofy, zachęcając mnie, abyśmy usiedli. Trochę dziwię się, że rodzice się jeszcze nie obudzili. Przezcież my tu krzyczeliśmy i darliśmy się.- No więc...- zaczęła.
- Nie zaczyna się zdania od no więc, ale kontynuuj- przerwałam jej, chcąc choć trochę rozluźnić atmosferę panującą między nami.
-Chodzi o to, że ty i Liam jesteście chyba rodzeństwem- powiedziała, a mnie normalnie zatkało.
- Jak to? - zapytalam osłupia, tą wiadomością.
- No na to wychodzi... Masz przeczytaj sobie. To jest list rodziców Liama do niego - powiedziała podając mi złożoną kartkę papieru. Rozłożyłam ją i zaczęłam powoli czytać, analizując każde zapisane tam zdanie.
Drogi Liamie!
Wiemy, że nie taką drogą powinniśmy cię o tym informować, ale nie mieliśmy innego wyboru. Wyprowasziłeś się w dniu swoich 18 urodzin, zmieniłeś numer. Szukaliśmy Cię bardzo długo, aż w końcu nam się udało. Nie chcieliśmy i nie chcemy Cię stracić. Dalej będziesz dla nas najważniejszy. Będziesz NASZYM synem. Pamiętaj o tym, jak będziesz czytać poniższą treść.
W kopercie oprócz listu znajdują się twoje dane z adopcji. Tak, Liam, jesteś adoptowany. Wiemy oboje, że w tej chwili pewnie nie możesz w to uwierzyć. Przyjrzyj się uważnie tym danym w kopercie. Pewnie już zauważyłeś obok nazwiska Payne jest w nawiasie Hale. To jest nazwisko twoich prawdziwych rodziców. Nie znamy powodu oddania Cię do domu dziecka. Mimo, że nie jesteś naszym biologicznym synem, zawsze mieliśmy Cię za niego. Pamiętaj, że Cię kochamy nieważne, co się pomiędzy nami teraz stanie.
TWOI Rodzice
P.S. Mamy nadzieję, że nam kiedyś wybaczysz.

Jeju...wspaniały i dziękuje! ♥ :')
OdpowiedzUsuńTo ja dziękuję. Jesteś jedyną osobą, która komentuje na tyle wejść. Trochę to smutne. Ale mam nadzieję, że ktoś zacznie komentować oprócz Ciebie. Love you xxx 💜💕
UsuńJa sama nie mam komentatorów :) xx Love
Usuń